wtorek, 10 listopada 2015

Kulisy + trochę prywaty


Od szczerzenia japy, kiedy czytałam Wasze komentarze pod poprzednim postem  porobiły mi się zmarszczki :D Ale to nic, bo to zmarszczki szczęścia :) Jeszcze raz, bardzo Wam dziękuję, że jesteście ze mną :)
Postanowiłam pokazać zdjęcia, które wykonałam robiąc Helkową zbroję i hełm - żebyście mogli poznać etapy jej powstawania oraz jak mniej więcej to zrobiłam :) Zdjęcia nie są wybitnej jakości - większość z nich robiłam nocą bo wtedy szyje mi się zdecydowanie najlepiej :)


\       


 




Nie patrzcie na pazury, już je ogarnęłam :3

Przypominam gotowca:




Ostatnio obiecywałam, że znajdę zdjęcia pierwszego mojego sutaszowego tworu - zdjęcia znalazłam, strasznie niewyraźne ALE znalazłam jeden kolczyk we własnej osobie :D Myślałam, że przepadł ale jest :D Można się śmiać :D Na swoje usprawiedliwienie napiszę:
- jest to najbardziej miękka, klasyczna Pega (na początek przygody z sutaszem polecam Pegę Acetat bądź tłustego chińczyka - są łatwiejsze do ujarzmienia)
- obszywanie dużych kulek to nie taka łatwa sprawa i teraz tego unikam bo łatwo o wpadkę, lepsze są kaboszony,
- nie miałam dobrych nici tylko zwykłe bawełniane (najlepsze cieniutkie monofilowe)




Ależ, ależ! Jaka ja byłam nimi zachwycona!!! :D

Także widzicie - trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i przede wszystkim - nie poddawać się. Najlepiej też swoje pierwsze twory chować do szuflady, kolejne dawać rodzinie a jak osiągniecie perfekcję - pomyśleć o sprzedaży - dbajmy o to jak sutasz jest postrzegany :) Ja powoli, powoli o niej myślę, chociaż perfekcji nie osiągnęłam - na razie tylko się zastanawiam jakby to miało w ogóle wyglądać.



I na koniec jeszcze się pochwalę - w czwartek jedziemy po moje, dobra "nasze" kocie maleństwo. Wypełniłam ankietę przedadopcyjną i został nam przyznany! Jestem przeszczęśliwa!!! Nie mogę się doczekać aż go przytulę... Ma takie smutne oczka :( Sami zobaczcie -  Otisek... Już moja w tym głowa by był jak najszczęśliwszy :) Ja już go kocham... Przypomina mi Benusia, też był nieszczęśliwy, porzucony i zapomniany... Na szczęście mam ogromną siłę perswazji, chociaż ten mój luby jest uparty jak stary osioł :D Pomęczę Was jego (Benusia, nie Osła) zdjęciami, wiem, że większość z Was to kotoluby :D



Matka, co ty mi za szajs zrobiłaś??? 

                        
                         U papy najlepiej :3
Dobra, u matki też może być.

Ale lepiej sobie popolować :D Z tym gołębiem spędził kilka dobrych godzin - pół nocy oraz jeszcze rano :) Przychodził na przytulanie a potem znowu do gołębia. Rano D. gołębia spłoszył :D Swoją drogą gołąb wytrwały :D 

Można też poleżeć w torbie :3



Wzięłam się teraz za "casual" z którego wyszedł barok :D Płaszcz już jest gotowy :) A muszę się pochwalić, że ma podszewkę i metkę! :D Do zrobienia mam jeszcze toczek, spodnie i bluzkę :) Ciekawa jestem jak to wyjdzie :) Szyję w ręku więc trochę czasu mi to zajmuje a szew chcę mieć w miarę możliwości równy - tym razem :D

           Idę spać kochani, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :)

Na dobranoc:


Fanom AHS może kojarzyć się z jedną konkretną sceną z serialu, jeśli będziecie mieli przeze mnie koszmary - przepraszam :3



28 komentarzy:

  1. Choć uwielbiam lalki i jestem pełna podziwu dla Twojego talentu w tworzeniu sutaszu i szyciu, to zdecydowanie kotek jest bohaterem tego posta :))) Śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :) Jest piękny, nie da się ukryć :)

      Usuń
  2. Dzięki zdjęciom zza kulis, tacy sutaszowi ignoranci jak ja, mogą zobaczyć jak misterna jest to praca no i zawsze milo popatrzyć jeszcze raz na tego zjawiskowego rudzielca:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo przy tym roboty to fakt :) Dziękuję :)

      Usuń
  3. The way you made the outfit and head piece is brilliant, thank you so much for showing how you did it, it is very interesting! I had been wondering how you made these beautiful pieces :-). The cat is adorable, so cute! My cat's hobby is the same: watching pigeons a long time and get frustrated because she can't eat them LOL! Great post :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. The work you did with the bodice and the head ornament is stunningly beautiful! <3
    And the black and white cat is so adorable. ówò

    OdpowiedzUsuń
  5. Rudzielica piękna, Twoje dzieła Twoich rąk mistrzowskie, ale kocurek wymiata <3
    Sama ma trzy :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty są najwspanialsze na świecie i najpiękniejsze <3 <3 <3 Zazdroszczę trzech, u mnie na dwójce się chyba skończy :(

      Usuń
  6. ale fajnie temu kocurkowi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpieszczony jest jak chamski bicz :D Jak robi coś złego to zazwyczaj robimy "psiiiik", kiedyś uciekał i się chował, teraz w odpowiedzi na "psiknięcie" miauczy, mruczy, kładzie się na podłodze - jednym słowem pyskuje nam :D Zwłaszcza przy dziadowaniu tak dyskutuje - wtedy nie ma zmiłuj :D

      Usuń
  7. super, że pokazałaś kulisy - dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za pokazanie od kuchni gorsetu nie będę się już głowić nad kształtem, mam zamiar trochę zgapić :) Kocurek jest cudny i fajnie,że przygarnełaś bidule :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chyba źle zrobiłam że pokazałam :D Ha ha ha :D
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. A tam żle trzeba dzielić się wiedzą z innymi :)))))))))) Proszę bardzo !!!!

      Usuń
  9. Wow piekny kotek <3 Z przyjemnoscia podgladnelam prace nad tak cudnym projektem :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie jest dowiedzieć się jak to wygląda podczas tworzenia :)
    A kotek przecudowny <3 Ja sama będę miała kotka juz w sobotę :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za pokazanie warsztatu od kuchni!! To zawsze bardzo pouczające i inspirujące.
    Gratuluję też powiększenia rodziny :-D Zauważyłam, że ptaki za szybą mają koty w poważaniu ;-). Bezwstydnie robią im reality show.

    Trochę boję się tej mody na "umowy adopcyjne" dla zwierząt, choć wierzę, że czai się za nimi dobry zamysł. Ja jednak nie chcę być skrępowana żadnym urzędniczym przymusem i to sprawia, że nie mogę brać kotów z schroniska. Nie lubię być traktowana jak smarkacz. Każdy kot ma u mnie, jeśli tylko zechce dozgonną miejscówkę, a jeśli się nie dogadujemy (2 przypadki) szukam mu dobrego domu. Jeszcze jedno odstręcza mnie osobiście w tych umowach - moda na kastrację. To powinien być wybór tego, kto kota przygarnia, kto poświęca mu od kilku do dwudziestu kilku lat życia, pieniądze, miłość i godzi się żyć z traumą po jego śmierci. Nikt nie ma prawa nakazać mi, czy chcę, czy też nie chcę zezwolić czworonogowi na jego podstawowe prawo biologiczne - rodzicielstwo.
    Ale cieszę się, że większości ludzi te umowy nie odstraszają i dzięki ich dobrym serduszkom, bracia mniejsi znajdują czułą opiekę :-) W imieniu kotka, dziękuję Ci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post Ci się spodobał :)

      Rozmawiałam z dziewczyną z Fundacji o ankiecie przedadopcyjnej i umowie adopcyjnej. Masz rację to bardzo dobry sposób na odstraszenie ludzi nieodpowiedzialnych, niezdających sobie sprawy z tego, że będą odpowiedzialni za życie małej, czującej istoty oraz jakie obowiązki i wyrzeczenia nie raz z tego wynikają. Już na wstępie tacy ludzie są eliminowani. A jest ich całkiem sporo z tego co słyszałam... To co dla nas wydaje się logiczne dla innych jest niepojęte. Osobiście mam nieprzyjemność znać kilku takich ludzi. Dla nas kot to pełnoprawny członek rodziny dla innych może to być zachcianka, prezent dla dziecka, forma urozmaicenia codzienności. Także ja osobiście naprawdę nie mam nic przeciwko takim ankietom, wiem, że są one przeprowadzane po to by zapewnić kotu jak najlepszy, bezpieczny dom. Wypełnienie jej zgodnie z moim sumieniem i podpisanie umowy jest tylko potwierdzeniem tego, że warto mi zaufać, nie dotknęło mnie to w żaden sposób. W umowie najważniejszym punktem było to by nie pozwolić by zwierzę trafiło z powrotem na ulicę a jeśli pobyt kota w moim domu byłby niemożliwy - oddanie go Fundacji.
      Inną sprawą jest oczywiście kastracja - i zgadzam się z Tobą po części w tej kwestii, czytałam też Twój post na ten temat. Tylko należy pamiętać, że nie wszyscy są odpowiedzialni jak my... A te dziewczyny walczą ze skutkami zachowań ludzi nieodpowiedzialnych, troszczą się o zwierzęta, które często przeżyły niewyobrażalne cierpienie z ręki człowieka - stąd troska by już zawsze były bezpieczne, nie mnożyły się tworząc kolejną generację niechcianych i zapomnianych. Myślę jednak że, jakbyś porozmawiała z dziewczynami z "mojej" Fundacji nie musiałabyś kastrować swojego podopiecznego, na pewno doszłabyś z nimi do porozumienia. Aż się ich zapytam jak wpadną na wizytę poadopcyjną i dam Ci znać co odpowiedziały :)

      Usuń
  12. Zapytaj, bo u mnie jest jedno wolne miejsce po Padlince. Biję się z myślami, kiedy i w jaki sposób je zapełnić...

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany jaki piękny ten hełm! ;) A koteczek przesłodki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przecudowny kot :) Ta zbroja jest obłędna, teraz zrób taką w ludzkim rozmiarze i rynek podbity :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Fantastyczne biżuteria i tak misternie wykonana, pełen podziw :-D o i kot, ja też mam dwa hehe super istoty

    OdpowiedzUsuń